fragment opowiadania "wakacje w menaggio"
Zirytowana zaczęłam rozglądać się za wolnym miejscem.
Po drugiej stronie sali, w rogu, siedział młody mężczyzna – przystojny, opalony blondyn.
Jak na zawołanie spojrzał w moim kierunku z ciekawością w oczach.
„Wygrałeś przetarg Apollo” – pomyślałam i skierowałam się w stronę jego stolika.
– Is this seat taken? – wskazałam krzesło obok niego.
– Dla pani jest wolne – odpowiedział idealną polszczyzną, uśmiechając się przy tym szeroko.
– Nie spodziewałam się tutaj nikogo z Polski – stwierdziłam zaskoczona.
– Lecieliśmy tym samym samolotem.
„Dziwne. Czemu ja go wcześniej nie zauważyłam…”
– Jest pani tutaj prywatnie czy w interesach? – zagaił rozmowę.
– Prywatnie.
Nie wiem, czy miałam ochotę na pogawędki. Nie spodziewałam się tutaj nikogo z Polski, a jego obecność rozpraszała mnie bardziej, niż chciałam przyznać.
Pomimo młodego wieku emanował jakąś wewnętrzną dojrzałością i spokojem.
Jedno było jasne – z nas dwojga to ja czułam się niepewnie i nie na miejscu, nie on.
– Skoro prywatnie, to jakie ma pani plany na dzisiejszy dzień? – drążył dalej.
– Na razie żadnych konkretnych. Pewnie plaża, książka i drink z palemką.
Roześmiał się, przyglądając mi się z nieukrywanym rozbawieniem.
– Brzmi ciekawie.
– A może dałaby się pani porwać na przejażdżkę samochodem po śniadaniu? Chciałem pozwiedzać okolicę, a w towarzystwie zawsze raźniej.
Zaskoczył mnie tą propozycją.
Facet był w moim typie. Wydawał się sympatyczny, przystojny i całkiem ogarnięty jak na swój wiek.
Co tak naprawdę miałam do stracenia?
Leżak i książka mogą poczekać.
– Jeżeli nie jest pan polskim Tedem Bundym i nie ma w planach wywieźć mnie do lasu i zaciukać, to mogę się skusić – zażartowałam.
Mój sąsiad parsknął śmiechem.
– Spokojnie, ja również jestem na urlopie, więc wszelkie wariactwa i odstępstwa od normy zostawiłem w domu.
– A tak przy okazji, skoro już planujemy cokolwiek, to na imię mi Rafał.
– Ewa.
– Miło mi, Ewo – podał mi rękę, patrząc mi prosto w oczy.
– To w takim razie widzimy się za godzinę w holu?
– Dobrze, za godzinę w holu.
Odprowadziłam go wzrokiem, uświadamiając sobie, że mój plan spokojnego i samotnego pobytu właśnie przestał być aktualny.
